Nocne łowienie karpia jest znacznie bardziej wymagające niż łowienie w dzień. To musisz zapamiętać od samego początku. Wszystkie błędy, które w świetle dziennym są „wybaczalne”, po zmroku potrafią zamienić się w poważne problemy. Nawet najlepsze, nowoczesne latarki bardzo pomagają, ale nie uratują wędkarza, jeśli ten nie będzie właściwie przygotowany do łowienia nocą. A przygotowanie zaczyna się nie w dzień, tylko w głowach samych wędkarzy.
Spis treści
Porządek ponad wszystko
Ogrom ilości sprzętu karpiarza potrafi przerazić tych, którzy widzą tę „górę” wyposażenia po raz pierwszy. Dlatego ma sens albo zaczynać od minimum, albo od razu ustalić priorytety.
Lekki bałagan w dzień można jeszcze wybaczyć. Jednak na noc wszystko powinno być przygotowane idealnie. Nie może być tak, że wybiegasz do brania i po drodze przewracasz wiadra albo potykasz się o krzesło zostawione wieczorem.
Koniecznie trzeba oczyścić strefę holu ze wszystkich przedmiotów, poza matą i podbierakiem.
W ciemności poruszasz się praktycznie „na wyczucie”. Jeśli w dzień kątem oka można zauważyć przedmiot na pomoście i go ominąć, to w nocy widzenie peryferyjne praktycznie nie działa.
Zwłaszcza gdy włączysz czołówkę, pole widzenia ogranicza się do wąskiego stożka światła.

Najpierw czyścimy strefę holu i dalszej pracy z rybą na macie karpiowej. Dopiero potem musimy ogarnąć, jak wygląda sytuacja w shelterze albo w namiocie.
Od samego początku warto wyrabiać w sobie stalową zasadę: każda rzecz ma swoje miejsce.
Pilot od lampy leży i zawsze wraca w to samo miejsce. Zapasowa odzież leży tam, zapasowe baterie tam, każda igła trafia dokładnie w swoje miejsce.

Z czasem będziesz w stanie brać potrzebne rzeczy bez patrzenia. Wtedy noc nie będzie miała znaczenia — niezależnie od tego, czy masz włączoną latarkę, czy nie.
Nie będziesz tracić cennych sekund. Pamiętaj: przy świetle oczy odzwyczajają się od ciemności. A w ten sposób większość czynności wykonasz w nocy niemal „automatycznie”. Wyjątkiem będzie praca z przynętą i inne operacje wymagające bardzo precyzyjnej motoryki.
„Od początku zasiadki układamy wszystko na swoim miejscu i za każdym razem odkładamy dokładnie tam samo!”

Rzut w nocy
Tutaj z czasem wypracowuje się cały zestaw zasad, które pozwalają rzucać celnie po zmroku. Wielu karpiarzy błędnie uważa, że celność rzutu określa się „przed rzutem”. W praktyce jednak celność weryfikuje się po rzucie. Ale zacznijmy po kolei.
Stoisz z wędką gotową do rzutu. Gdzie rzucać?

Pomogą ci punkty odniesienia (najczęściej drzewa) na przeciwległym brzegu. W dzień, kiedy „ustawiasz” rzuty, zapamiętuj nie krzak czy latarnię, ale właśnie wierzchołki drzew.
Nawet w nocy w większości przypadków zobaczysz ich sylwetki. W dzień wyrobisz sobie nawyk rzucania „na te punkty” i w nocy będzie łatwiej. Jeśli natomiast wybierzesz obiekt, którego po zmroku nie widać, pojawią się problemy.
„Zawsze wybieraj punkt odniesienia z myślą o nocy. Musi być widoczny w ciemności. Najprościej: drzewa po drugiej stronie łowiska!”
Dla większej pewności, albo gdy jest pochmurno, pada deszcz, jest mgła i nie widzisz drzew, połóż na podłodze pomostu taśmę. Ułóż ją dokładnie w kierunku rzutu twoich wędek. Da ci to pewność w początkowej fazie zamachu.
Zawsze zapamiętuj kroki, które wykonujesz przed rzutem. Staraj się też układać taśmę dokładnie względem ustawienia stóp. Wtedy w ciemności od razu przyjmiesz prawidłową pozycję do rzutu.
Jednak dokładniejsza kontrola zaczyna się dopiero po odłożeniu wędek na podpórki.

Po pierwsze: tak, używamy dwóch systemów. I rod poda, i podpórek z poprzeczkami. Można używać dwóch rod podów, ale wtedy zajmują sporo miejsca. Dzięki temu wędki są rozstawione parami, a kontrolowanie żyłki jest bardzo wygodne. I to jest główny trik.
W dzień zapamiętujesz kierunek, w jakim żyłki biegną do punktu łowienia. A w nocy, po rzucie, obserwujesz, jak układają się na wodzie. Jeśli widzisz zmianę trajektorii, to znaczy, że nie trafiłeś i trzeba przerzucić.
Warto podkreślić: przerzucamy aż do momentu, gdy trafimy w punkt. Bez kompleksów. Nie ma nic złego w tym, że nie trafiłeś za pierwszym razem.

To zdarza się każdemu. Pomaga też kontrola, czy dwie żyłki biegną równolegle. Jeśli łowisz z jednego rod poda, musisz zapamiętać kąt ustawienia każdej wędki. Potem po rzucie w nocy pilnujesz, aby kąt był taki sam jak w dzień.
Dodatkowo na noc polecamy przejść na żyłki w kolorze. Dzięki nim lepiej widać trajektorię oraz kierunek, w którym ryba ucieka podczas holu. W dzień wracamy do ciemnych żyłek. Powód jest prosty: w nocy widoczność w wodzie mocno spada i kolorowa żyłka nie jest tak widoczna dla ryb. Można więc używać jej bez obaw.
Oświetlenie obozu
To kolejny bardzo ważny temat. Dzięki dostępnemu sprzętowi możesz zapewnić stałe oświetlenie obozu w trzech strefach: strefa pracy / schronienie, obóz, miejsce do zdjęć (tak, dziś naprawdę da się robić dobre zdjęcia nawet nocą) oraz czołówka, która zawsze powinna być na głowie, gdy tylko zapada zmrok.
Wewnątrz schronienia jednym z najlepszych rozwiązań jest lampka Ridge Monkey. Mocuje się ją do sufitu za pomocą taśmy magnetycznej dołączonej w zestawie (taśmę kładziesz na górze namiotu, a lampę od środka — i przez materiał magnesy łączą się ze sobą).

Lampka długo trzyma baterię i ma pilot zdalnego sterowania. Bez podchodzenia do lampy możesz regulować oświetlenie w namiocie. To bardzo wygodne.
Wśród czołówek wybór jest ogromny. Każdy może dobrać model do budżetu i potrzeb.
Jeśli chodzi o oświetlenie poza shelterem lub namiotem, zdecydowanie sprawdzi się FOX Halo Power Multilight. Daje światło zbliżone do światła reflektorów. Można zrobić świetne zdjęcia albo po prostu spędzić miły wieczór nad wodą ze znajomymi.

Najważniejsze zasady nocnego łowienia — podsumowanie
- Porządek w strefie pracy. Dodatkowa kontrola przed zmierzchem.
- Kontrola kierunku rzutu po ułożeniu żyłek (wędki rozstawione parami) lub dokładne zapamiętanie kierunku żyłek przy jednym rod podzie.
- Taśma na pomoście ułożona w kierunku rzutu.
- W dzień wybieraj punkty odniesienia tak, aby były widoczne także w nocy.
- Zapasowe baterie do latarek oraz do pilota Ridge Monkey.
- Bezwzględnie pilnuj, aby każda rzecz miała swoje miejsce i zawsze na nie wracała po użyciu. To najważniejsza zasada.

